Jak wyglądał mój pierwszy dzień studiów (tak jestem żółtodziobem),hmm… jednym słowem był męczący. Niby tylko wykład i ćwiczenia, lekcja organizacyjna z wf- u. A jednak podstawy informatyki nie okazały się takimi podstawami (zresztą co niektórzy chcieli mnie ostrzec :) )

Na początku wszystko ładnie pięknie poznaliśmy całą strukturę organizacyjną Politechniki Śląskiej, poznaliśmy różne typy nauczycieli akademickich i dowiedzieliśmy się o całej masie strasznych informacji… (typu w jaki sposób powstaje ocena końcowo semestralna). Cały ten podział na wykłady, ćwiczenia i laboratoria jak na początek potrafi zamącić w głowie. Ufff… zawrót głowy na sam początek.

A co do samego przedmiotu to inna bajka, straszna bajka. Ktoś wymyślił piękną nazwę – „podstawy informatyki” normalny człowiek pomyślał by, że będą to jakieś mało ciekawe, proste informacje na temat informatyki. Jednak pani prowadząca, już na początku rozwiała nasze wątpliwości… Kto by pomyślał, że pod tą nazwą kryją się: algorytmy, języki gramatyczne, maszyna Turinga, maszyna W ,assembler, kompilatory, systemy operacyjne, statystyczny model komputera i kwantowe systemy informatyki. Pomieszanie z poplątaniem i to wszystko w ciągu jednego semestru. Szczęście moje, że tylko przez jeden dzień w tygodniu.

Nie wiem czy to taki studencki standard, ale mnie to to przeraziło, aby brać do tablicy i kazać rozwiązywać zadania dotyczące wykładu skończonego 15 minut wcześniej, gdyby jeszcze nie było to oceniane – przeżyję. Ale liczenie jednego występu jako +0,1 ,+0,05, 0,0 lub -0,1 do oceny semestralnej już na pierwszym wykładzie potrafi nieźle przerazić takiego żółtodzioba jak ja (z resztą sądząc po reakcji reszty nie tylko mnie). Nie spodziewałem się, że już na pierwszym wykładzie zostanie poruszone pojęcie efektywności czasowej, podczas programowania w języku „pseudo-Pascal”.

I jeszcze jedno – pozytywne zaskoczenie – nie przypuszczałem , że na kierunku informatykę na jakieś 30 chłopa, jeszcze 2 dziewczyny ;) Nie przypuszczałem, że to taki „popularny wśród kobiet” kierunek.

Jedyne czego możemy żałować to, to że jesteśmy sami, poza nami w moim ośrodku nie ma starszych roczników informatyki.



Comments

comments powered by Disqus